List od Czytelnika.
Wraz z nadejściem cieplejszych dni, we wsi Ostrówka (gm. Kazanów) powraca poważny problem, który od dawna spędza sen z powiek mieszkańcom. Na lokalnych drogach coraz częściej pojawiają się samochody z przyjezdnymi kierowcami, którzy urządzają sobie nielegalne pokazy jazdy – kręcą bączki, driftują i w sposób całkowicie lekkomyślny niszczą nawierzchnię.


To jednak nie tylko kwestia zniszczonej drogi. W wyniku tych „zabaw”, uszkodzony został również hydrant – kluczowy element infrastruktury, który w razie pożaru może decydować o bezpieczeństwie mieszkańców i ich domów. Skala problemu rośnie, a wraz z nią rośnie strach.

Teraz zrobiło się ciepło, na drogach pojawia się coraz więcej dzieci, rowerzystów, spacerujących rodzin. To przestaje być tylko uciążliwe – to jest po prostu niebezpieczne.
– mówią mieszkańcy.
Co najbardziej bulwersujące, sprawa nie jest nowa. Już wcześniej mieszkańcy kierowali pisma do władz gminy, prosząc o konkretne działania: ustawienie progów zwalniających, montaż znaków ograniczających prędkość czy zwiększenie nadzoru w tym rejonie. Do tej pory jednak nie doczekali się realnej reakcji.
Dziś pytanie brzmi coraz ostrzej: czy naprawdę musi dojść do tragedii, aby ktoś w końcu zareagował?
Mieszkańcy Ostrówki nie oczekują cudów – domagają się podstawowego bezpieczeństwa. Progi zwalniające, odpowiednie oznakowanie i zdecydowana reakcja władz to minimum, które może zapobiec nieszczęściu. Każdy dzień zwłoki zwiększa ryzyko, że beztroska kilku kierowców zakończy się dramatem niewinnych ludzi.
Czas działać – zanim będzie za późno.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis