Paweł Janeczek ps. „Janosik” (1973–2010) – życiorys i upamiętnienie.
Paweł Janeczek urodził się 16 kwietnia 1973 roku w Łodzi. Wychował się w Zwoleniu, gdzie ukończył szkołę podstawową, a następnie kontynuował naukę w Technikum Energetycznym w Radomiu. To właśnie w Zwoleniu rozpoczął treningi judo pod okiem trenera Lecha Falkiewicza. Gdy w 1986 roku jego trener przeniósł się do Radomiaka, Paweł podążył za nim, by kontynuować rozwój sportowy.
W 1993 roku, po ukończeniu technikum, rozpoczął służbę w brygadzie antyterrorystycznej Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu. Po kilku latach został przeniesiony do Warszawy, gdzie dołączył do Biura Ochrony Rządu (BOR). Dzięki zaangażowaniu, profesjonalizmowi i determinacji, szybko zdobywał zaufanie przełożonych i awansował na kolejne stanowiska.
W swojej karierze zawodowej odpowiadał za ochronę wielu kluczowych postaci życia publicznego. W 1998 roku był odpowiedzialny za bezpieczeństwo pułkownika Ryszarda Kuklińskiego podczas jego wizyty w Polsce. Rok później uczestniczył w zabezpieczeniu pielgrzymki papieża Jana Pawła II. Chronił również premiera Leszka Millera (2001) oraz Marka Belkę (2003–2004) podczas jego pobytu w Iraku. Wiosną 2004 roku rozpoczął służbę w ochronie prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, a w kolejnych latach został faktycznym szefem ochrony prezydenta Lecha Kaczyńskiego, pełniąc funkcję dowódcy zmiany ochrony BOR.
Paweł Janeczek uczestniczył także w operacjach zagranicznych, w tym w misjach wojskowych w Afganistanie. Znany był ze swojego zamiłowania do sportu i aktywnego trybu życia. Trenował judo, uczestniczył w maratonach, był ratownikiem WOPR oraz posiadaczem uprawnień sternika motorowodnego.
We wrześniu 2004 roku Paweł Janeczek ożenił się z dziennikarką telewizyjną Joanną Racewicz, którą poznał na pokładzie rządowego samolotu. Para doczekała się syna, Igora, urodzonego 23 kwietnia 2008 roku.
10 kwietnia 2010 roku Paweł Janeczek zginął tragicznie w katastrofie rządowego samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem, lecąc na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Miał 37 lat. 20 kwietnia został pochowany z honorami wojskowymi na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie, w Kwaterze Smoleńskiej w Alei Zasłużonych. Pośmiertnie awansowano go na stopień kapitana BOR.
W uznaniu zasług został uhonorowany m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (2010, pośmiertnie), Brązowym Medalem „Za zasługi dla obronności kraju”, Odznaką Honorową BOR (2010, pośmiertnie) oraz Gwiazdą Iraku (2012, pośmiertnie).
Ostatnia droga Pawła Janeczka
W ceremonii pogrzebowej Pawła Janeczka uczestniczyli nie tylko członkowie najbliższej rodziny – żona, mały syn, rodzice oraz siostra z mężem – lecz także delegacje z rodzinnego miasta Zwolenia, koledzy z Biura Ochrony Rządu, przedstawiciele radomskiej policji, pracownicy agencji ochroniarskich, przyjaciele i znajomi.
Wyraz lokalnej dumy
Reprezentujemy klasę II A liceum w Zwoleniu. Choć nie znaliśmy Pawła Janeczka osobiście, a niektórzy z nas nie mieli świadomości, że osoba pochodząca z naszego miasta pełniła funkcję ochroniarza prezydenta, dziś jesteśmy z niego dumni.
– powiedział Piotr Holewa.
Tuż przed rozpoczęciem nabożeństwa żałobnego, Paweł Janeczek został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Awansowano go również do stopnia kapitana, a Szef Biura Ochrony Rządu uhonorował go Odznaką Honorową BOR.
Głęboka strata i osobisty wymiar ceremonii
Msza żałobna odbyła się w kaplicy Domu Pogrzebowego znajdującego się na terenie cmentarza. W jej trakcie, tuż przed pierwszym czytaniem Liturgii Słowa, kaplicę wypełnił płacz dziecka.
To nasz synek, Igor. W piątek skończy dwa lata.
– powiedziała Joanna Racewicz, znana dziennikarka i żona Pawła, po czym osobiście odczytała fragment Pisma Świętego, kończąc słowami:
Miłość nigdy nie ustaje, Pawełku, mój „Janosiku”.
„Janosik” był pseudonimem nadanym Pawłowi Janeczkowi przez jego współpracowników. Celebrujący mszę ksiądz wygłosił poruszającą homilię:
W obliczu tej niewyobrażalnej tragedii rodzi się pytanie: „Boże, czy w niebie brakowało Ci aniołów, że powołałeś do siebie najlepszych? Być może teraz będą strzegli Cię z jeszcze większym oddaniem”. Paweł był wielkim patriotą, który stawiał bezpieczeństwo innych ponad własne. Wyrastał ponad ograniczenia czasu i polityki. Był lojalny, sumienny i troszczył się o innych. Pozwólcie, że powiem to nieco dosadniej: utraciliśmy ludzi tak wyjątkowych, że jeśli ktoś – na ziemi czy w niebie – zechce skrzywdzić ich bliskich, oni będą gotowi interweniować bez wahania.
Hołd i symboliczne pożegnanie
Przy grobie odegrano hymn państwowy oraz melodię z utworu Stinga „Englishman in New York” – jednej z ulubionych piosenek Pawła. Oddano salwy honorowe. Wśród uczestników panowała głęboka cisza przerywana jedynie płaczem matki, żony i cichym szlochem żałobników. Wielu z obecnych ukradkiem ocierało łzy. W chwili opuszczania trumny do grobu, Joanna Racewicz pożegnała męża, wrzucając do mogiły czerwoną różę.
Paweł Janeczek spoczął w Alei Zasłużonych, obok pozostałych ofiar katastrofy rządowego samolotu, do której doszło 10 kwietnia w Smoleńsku.
Pamięć o Nim nigdy nie zginie
Od 2011 roku w Warszawie organizowany jest bieg pamięci Pawła Janeczka. W 2012 roku w jego rodzinnym Zwoleniu odsłonięto tablicę upamiętniającą ofiary katastrofy smoleńskiej, znajdującą się przy Pomniku Pamięci Narodowej na Placu Kochanowskiego. Inicjatywa wyszła od Społecznego Komitetu Upamiętnienia Katastrofy Smoleńskiej i została poparta przez lokalne władze.
Każdego roku w kwietniu, w Zwoleniu organizowane są uroczystości patriotyczne, podczas których oddaje się hołd ofiarom II wojny światowej, zbrodni katyńskiej oraz katastrofy smoleńskiej. Mieszkańcy, w tym rodzina Pawła Janeczka, uczestniczą w nabożeństwach i składają kwiaty pod tablicami pamięci.
Joanna Racewicz wielokrotnie upamiętniała męża w mediach społecznościowych, dzieląc się osobistymi refleksjami i przeżyciami. W swoich wypowiedziach wskazywała na ból i niepewność towarzyszące procesowi identyfikacji ciał ofiar katastrofy. Podkreślała, że dokumentacja dotycząca jej męża zawierała wiele nieścisłości, a informacje przekazywane rodzinom były niejednokrotnie sprzeczne.
Wspomnienie o Pawle Janeczku w 50. rocznicę jego urodzin
Z okazji 50. rocznicy urodzin Pawła Janeczka, jego żona – dziennikarka Joanna Racewicz – opublikowała w mediach społecznościowych osobisty wpis ilustrowany fotografią przedstawiającą zmarłego męża wraz z ich synem. Towarzyszący zdjęciu tekst stanowił przejmujące wspomnienie:
50 lat. Okrągła rocznica. Zatrzymany obraz. Bezcenny. Urodziny, których nie będzie, toasty już po tamtej stronie. Zmarszczki, których nie zobaczę. Siwe kosmyki włosów. Krawaty spakowałam do kufra. Twój kask i rękawice. Zasuszoną różę, którą ktoś wtedy położył na motocyklu. Szuflada pełna medali za odwagę, w pudełku strzęp koszuli. Odległy zapach nafty, trawy i błota. Zapach stamtąd. Rzeczy, których nie wyrzucę. Pamiątki istnienia Człowieka. „Jestem, nawet jak mnie nie ma” mówiłeś. Jesteś. W oczach Syna. W jego gestach. Uśmiechu. Twój pomnik, który tulę codziennie. Wtedy przez chwilę znów jest nas troje. Kochamy. Tęsknimy. Na zawsze.
Wątpliwości i emocje wokół ekshumacji
W rozmowie z tygodnikiem Wprost Joanna Racewicz odniosła się również do bolesnych aspektów związanych z ekshumacjami ofiar katastrofy smoleńskiej. W szczególności podkreśliła niepewność, jaka towarzyszyła identyfikacji szczątków:
Chciałabym mieć pewność, że będę leżeć obok swojego męża, a nie jakiegoś innego człowieka”.
– mówiła dziennikarka, odnosząc się do informacji o zamianie ciał, między innymi Anny Walentynowicz, potwierdzonej w toku postępowań.
Dodała także:
A tak naprawdę ostatnio wszystko runęło. Syn Anny Walentynowicz też był przy mamie, też ją rozpoznał. Przecież usłyszeliśmy od prokuratora generalnego, że to rodziny ofiar ponoszą odpowiedzialność za pomyłki, za zamiany ciał…
Racewicz zwróciła uwagę na sprzeczne informacje dotyczące możliwości otwarcia trumien po sprowadzeniu ciał do Polski. Jak wspominała, rodzinom ofiar w Moskwie przekazano, że nie będzie to możliwe z uwagi na przepisy sanitarne.
Czuję się okłamana, gdy słyszymy, że przecież nikt nam nie zabraniał otwierania trumien w Polsce. Nie mam pewności, czy w grobie leży mój mąż.
– zaznaczyła dziennikarka.
Nieprawidłowości w dokumentacji i kontrowersje techniczne
Z perspektywy czasu Racewicz przyznała, że początkowe zaufanie do procedur identyfikacyjnych zostało podważone przez liczne nieścisłości ujawnione w dokumentacji medycznej i sądowej jej męża:
Słyszę historie, że podczas transportu odpadły z trumien tabliczki z nazwiskami i Rosjanie przybijali jak popadło.
– relacjonowała wdowa.
Wypowiedziała się również na temat rozbieżności w podawanej godzinie katastrofy – początkowo wskazywano 8:56, ostatecznie ustalono 8:41 – oraz zauważyła niewspółmierność rozmiaru zniszczeń wraku samolotu do przyczyn oficjalnie wskazywanych w śledztwie:
Nie znam się na mechanice, ale destrukcja tego samolotu nie zgadza się z siłami, które tam działały. On spadł z kilku metrów. Byłam tam. Wygląda jak ściśnięta puszka po coli.
– stwierdziła.
15. rocznica śmierci Pawła Janeczka
Z kolei z okazji 15. rocznicy śmierci Pawła Janeczka, na swoim profilu na Instagramie zamieściła wzruszające zdjęcie przedstawiające Pawła z ich małym synem, a także poruszający wpis upamiętniający jego osobę.
Zwyczajność pięknieje, gdy
przechodzi na drugą stronę. Staje się
Nigdy.Codzienność w każdym słowie.
Okruchu na stole. Spojrzeniu. Obietnicy.
Będzie dobrze.Czas nie jest linią ciągłą. Potrafi się zatrzymać.
Zastygnąć w jednej chwili. Stężeć w logicznym –
To niemożliwe.Czas nie jest linią ciągłą. Umie zwoływać obrazy.
Siadają mu rojem na wyciągniętym ramieniu.
Wieczność.Czas nie jest linią ciągłą. Wie, jak wracać.
Fala odbita od drugiego brzegu. Dalekie echo
Jestem.Gdyby wreszcie raz, było cicho. Zwyczajnie.
Bez zgiełku w przebraniu hołdu i pamięci.
Żeby usłyszeć.J. i I.
Kochamy
Tęsknimy
Na zawsze

Paweł Janeczek pozostaje w pamięci jako ofiarny funkcjonariusz BOR, profesjonalista i patriota, który do końca wierny był swojej misji. Jego śmierć stanowi bolesną stratę dla rodziny, współpracowników oraz całego społeczeństwa. Pamięć o nim żyje nie tylko w sercach najbliższych, ale także w przestrzeni publicznej – poprzez symbole, uroczystości, oraz wspomnienia tych, którzy znali go osobiście.
Źródło: Wikipedia, Echo Dnia, Joanna Racewicz.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis