Dziesięć lat sporu o sąd stojący na straży Konstytucji. Analizujemy argumenty obu stron, decyzje kolejnych władz i prawne konsekwencje kryzysu. Bez partyjnych okularów, ale też bez udawania, że wszystkie argumenty są jednakowo mocne.
Analiza prawno-ustrojowa | Stan na 31 października 2026 r.
Wstęp. Wielka polityka, która zaczyna się od jednego przepisu
Kiedy przeciętny mieszkaniec powiatu zwoleńskiego słyszy o Trybunale Konstytucyjnym, prawdopodobnie nie przerywa obiadu, nie odkłada zakupów i nie biegnie sprawdzać najnowszych orzeczeń. To zrozumiałe. W końcu są rachunki za prąd, ceny paliwa, problemy z dostępem do lekarza, drogi wymagające remontu i codzienne obowiązki.
Tymczasem w Warszawie od ponad dekady trwa konflikt o instytucję, której zadaniem jest pilnowanie, aby władza – niezależnie od tego, kto ją sprawuje – nie przekraczała granic wyznaczonych przez Konstytucję.
Spór o Trybunał Konstytucyjny bywa przedstawiany jako kolejna odsłona politycznej wojny między Prawem i Sprawiedliwością a obecną koalicją rządzącą. Takie ujęcie jest jednak zbyt płytkie. W rzeczywistości mamy do czynienia z poważnym kryzysem ustrojowym, w którym nakładają się na siebie problemy prawidłowości wyboru sędziów, niezależności sądownictwa, kompetencji Prezydenta i Sejmu oraz skuteczności orzeczeń sądowych.
Co gorsza, obie strony konfliktu powołują się na Konstytucję, praworządność i dobro państwa. Każda przekonuje, że broni porządku prawnego, a druga go niszczy.
Czy można więc ustalić, kto ma rację?
Można. Trzeba tylko oddzielić fakty od politycznych deklaracji, przepisy od ich interpretacji, a prawomocne rozstrzygnięcia od opinii i argumentów uczestników sporu.
Warto przy tym pamiętać o jednej zasadzie: Konstytucja nie jest własnością żadnej partii, żadnego prezydenta ani żadnej większości parlamentarnej. Jest wspólną umową obywateli, która ma obowiązywać również wtedy, gdy politykom jest z nią wyjątkowo nie po drodze.
1. Czym właściwie jest Trybunał Konstytucyjny i po co nam on?
Najprościej mówiąc, Trybunał Konstytucyjny (TK) jest instytucją kontrolującą, czy przepisy prawa ustanawiane przez państwo są zgodne z Konstytucją.
To bardzo ważna funkcja.
Wyobraźmy sobie, że parlament uchwala ustawę, która pozwala urzędowi na dowolne odbieranie obywatelom określonych praw. Większość parlamentarna może taką ustawę przegłosować, ale sam fakt uzyskania większości głosów nie oznacza jeszcze, że ustawa jest zgodna z Konstytucją.
Właśnie tutaj pojawia się Trybunał.
Jego zadaniem jest sprawdzenie, czy ustawodawca nie przekroczył swoich uprawnień. W określonych sytuacjach może również rozpoznawać skargi konstytucyjne obywateli.
W praktyce oznacza to, że TK ma być bezpiecznikiem chroniącym obywateli przed sytuacją, w której rządzący uznają, że skoro mają większość, mogą wszystko.
Konstytucja w art. 188 określa podstawowe kompetencje Trybunału, natomiast art. 190 stanowi, że jego orzeczenia mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.
Zgodnie z art. 194 ust. 1 TK składa się z 15 sędziów wybieranych indywidualnie przez Sejm na dziewięcioletnią kadencję.
I tu dochodzimy do sedna problemu.
Trybunał ma kontrolować władzę ustawodawczą i wykonawczą. Ale kto kontroluje prawidłowość jego własnego składu? I co się dzieje, gdy politycy zaczynają traktować wybór sędziów jako element walki o wpływ na przyszłe orzeczenia?
To właśnie ten problem doprowadził do kryzysu.
2. Rok 2015 – początek konfliktu, w którym nie było całkowicie niewinnych
Żeby zrozumieć dzisiejszą sytuację, trzeba cofnąć się do 2015 roku.
Wówczas kończyła się kadencja parlamentu, w którym większość miała koalicja Platformy Obywatelskiej i PSL.
W czerwcu 2015 roku uchwalono nową ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Pozwoliła ona na wybór pięciu sędziów, których kadencje miały zakończyć się w okresie przypadającym jeszcze na działalność dotychczasowego Sejmu oraz już po wyborach parlamentarnych.
8 października 2015 roku Sejm wybrał pięć osób na stanowiska sędziów TK.
Problem polegał na tym, że w przypadku dwóch miejsc kadencje poprzednich sędziów kończyły się już po rozpoczęciu nowej kadencji parlamentu.
Oznaczało to, że poprzedni Sejm przekroczył granice swoich uprawnień w odniesieniu do dwóch nominacji.
W grudniu 2015 roku Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnął sprawę. Uznał, że wybór trzech sędziów przez poprzedni Sejm był prawidłowy, natomiast wybór dwóch pozostałych nastąpił z naruszeniem Konstytucji.
To niezwykle istotne rozróżnienie.
Nieprawidłowe było obsadzenie dwóch stanowisk przedwcześnie, ale trzy pozostałe wybory były zgodne z Konstytucją.
Po zwycięstwie wyborczym PiS nowy Sejm uznał wcześniejsze wybory za nieważne i wybrał pięć innych osób. Prezydent Andrzej Duda przyjął od nich ślubowanie.
W ten sposób powstał zasadniczy problem: na trzech stanowiskach, które zostały już prawidłowo obsadzone, pojawiły się kolejne osoby wybrane przez nową większość parlamentarną.
Trzej sędziowie wybrani przez PiS na miejsca już obsadzone zaczęli funkcjonować w Trybunale. W debacie publicznej określano ich mianem „sędziów dublerów”.
Wniosek z pierwszego etapu sporu jest ważny dla obu stron: poprzednia większość parlamentarna nie miała prawa obsadzać dwóch stanowisk przed końcem kadencji poprzedników. Jednak nowa większość nie miała również prawa ponownie obsadzać trzech stanowisk, które zostały już prawidłowo obsadzone.
Nie można więc uczciwie powiedzieć, że kryzys powstał wyłącznie z winy jednej strony.
Ale nie można też twierdzić, że wszystkie działania były jednakowo zgodne z prawem.
3. Lata 2016–2023 – Trybunał staje się przedmiotem sporu o niezależność
Po przejęciu władzy przez PiS rozpoczęły się zmiany dotyczące funkcjonowania Trybunału.
Zmodyfikowano między innymi zasady rozpatrywania spraw, organizację pracy i procedury orzekania.
Część tych zmian została zakwestionowana przez sam Trybunał jako niezgodna z Konstytucją. Rząd Beaty Szydło odmówił jednak publikacji niektórych orzeczeń, argumentując, że zostały wydane z naruszeniem procedur.
To był kolejny poważny problem ustrojowy.
Jeżeli rząd może samodzielnie decydować, które orzeczenie Trybunału opublikować, a które uznać za nieważne, pojawia się niebezpieczny precedens. W praktyce oznaczałoby to, że organ podlegający kontroli może decydować, czy zaakceptuje wynik tej kontroli.
Kolejnym problemem stał się status trzech sędziów wybranych na wcześniej obsadzone stanowiska.
W 2021 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Xero Flor przeciwko Polsce stwierdził naruszenie prawa do sądu ustanowionego ustawą w związku z udziałem w składzie Trybunału osoby wybranej na miejsce prawidłowo obsadzone.
Nie była to jedynie polityczna opinia ani komentarz zagranicznego eksperta. Było to orzeczenie międzynarodowego sądu dotyczące standardu prawa do rzetelnego procesu.
Warto też wspomnieć o sporze dotyczącym pierwszeństwa prawa Unii Europejskiej i kompetencji Trybunału Sprawiedliwości UE.
Polski Trybunał w orzeczeniach z 2021 roku zakwestionował określone interpretacje traktatów unijnych przyjmowane przez TSUE.
W grudniu 2025 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-448/23 Komisja przeciwko Polsce stwierdził naruszenie przez Polskę szeregu zasad prawa unijnego. Wskazał również na poważne nieprawidłowości dotyczące powołania trzech sędziów TK oraz jego prezesa, podważające status Trybunału jako niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego ustawą w rozumieniu prawa UE.
To ważne rozstrzygnięcie, którego nie można pomijać w rzetelnej analizie.
Nie oznacza ono jednak, że Trybunał Sprawiedliwości UE przejął wszystkie kompetencje polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Są to różne sądy, działające w różnych porządkach prawnych.
4. Rok 2023 i zmiana władzy – czy można naprawić kryzys, działając podobnie jak poprzednicy?
Po wyborach parlamentarnych w październiku 2023 roku władzę przejęła koalicja skupiona wokół Donalda Tuska.
Jednym z jej głównych postulatów stało się przywrócenie praworządności i odbudowa niezależności sądownictwa.
W marcu 2024 roku Sejm przyjął uchwałę dotyczącą sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym. Zakwestionowano w niej między innymi status trzech sędziów wybranych na miejsca wcześniej obsadzone.
Następnie przygotowano projekty zmian ustawowych dotyczących organizacji i funkcjonowania TK.
W tym miejscu należy jednak zwrócić uwagę na istotną kwestię.
Przywracanie praworządności również musi odbywać się zgodnie z prawem.
Nie wystarczy ogłosić, że poprzednia władza naruszyła Konstytucję, aby wszystkie działania podejmowane przez jej następców automatycznie stały się legalne.
Uchwała parlamentu może wyrażać stanowisko polityczne i prawne większości, ale nie zastępuje orzeczenia sądu i sama nie rozwiązuje wszystkich problemów dotyczących statusu sędziów.
Podobnie sporne pozostają działania dotyczące publikowania orzeczeń Trybunału w Dzienniku Ustaw.
Z jednej strony rząd wskazuje na wątpliwości dotyczące prawidłowości składów orzekających. Z drugiej strony kierownictwo TK podnosi, że Konstytucja nie pozwala władzy wykonawczej selekcjonować orzeczeń, które mają zostać opublikowane.
To jeden z najbardziej niebezpiecznych elementów obecnego kryzysu: państwo nie ma jednolitego stanowiska nawet w sprawie tego, które instytucje i rozstrzygnięcia powinny być uznawane za wiążące.
5. Rok 2026 – nowy Prezydent, nowi sędziowie i kolejna odsłona konfliktu
W 2026 roku konflikt wszedł w kolejną fazę.
13 marca 2026 roku Sejm wybrał sześć osób na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego:
- Magdalenę Bentkowską,
- Marcina Dziurdę,
- Annę Korwin-Piotrowską,
- Krystiana Markiewicza,
- Dariusza Szostka,
- Macieja Taborowskiego.
Prezydent Karol Nawrocki przyjął ślubowanie od dwóch wybranych osób: Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka.
W przypadku pozostałych czterech osób ślubowania nie odebrał.
Kancelaria Prezydenta wskazywała na wątpliwości związane z procedurą wyboru, w tym terminami zgłaszania kandydatów i sposobem głosowania. Argumentowała również, że Prezydent nie jest zobowiązany do bezwarunkowego przyjmowania ślubowania, jeśli ma wątpliwości co do legalności wyboru.
Sejm i większość rządząca prezentowały stanowisko przeciwne.
Ich zdaniem art. 194 Konstytucji jasno określa, że sędziów TK wybiera Sejm, a Prezydent nie otrzymał uprawnienia do ponownego oceniania kandydatur i blokowania objęcia stanowiska.
9 kwietnia 2026 roku sześć wybranych osób złożyło ślubowanie podczas uroczystości w Sejmie, a dokumenty przekazano Kancelarii Prezydenta.
Pojawił się więc kolejny problem: czy ślubowanie złożone bez fizycznej obecności Prezydenta może wywołać skutki prawne, skoro ustawa przewiduje złożenie go „wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”?
To nie jest spór o samą treść przysięgi. To spór o jej prawną formę i znaczenie.
Prezydent i kierownictwo Trybunału uznali, że ślubowanie musi zostać złożone osobiście wobec głowy państwa.
Druga strona uznała, że skoro Prezydent odmawia wykonania czynności, do której jest zobowiązany, nie może w ten sposób bezterminowo blokować skutków wyboru dokonanego przez Sejm.
12 maja 2026 roku Trybunał wydał orzeczenie w sprawie K 3/26, przyjmując interpretację korzystną dla stanowiska Prezydenta w kwestii obowiązku odebrania ślubowania i jego formy. Rząd zakwestionował jednak prawidłowość składu orzekającego.
W maju Europejski Trybunał Praw Człowieka zastosował środek tymczasowy w sprawie Dziurda i inni przeciwko Polsce, dotyczącej czterech wybranych sędziów, którym uniemożliwiano rozpoczęcie wykonywania obowiązków.
To ważny sygnał ze strony europejskiego systemu ochrony praw człowieka, ale trzeba zachować precyzję: środek tymczasowy nie jest jeszcze ostatecznym wyrokiem rozstrzygającym wszystkie kwestie dotyczące legalności wyboru i ślubowania.
6. Komisja Wenecka – ważny głos w sprawie kompetencji Prezydenta
13 października 2026 roku Komisja Wenecka Rady Europy opublikowała opinię dotyczącą uprawnień Prezydenta w procedurze odbierania ślubowania od sędziów TK.
Jej stanowisko ma duże znaczenie dla oceny obecnego konfliktu.
Komisja wskazała, że rola Prezydenta w procedurze ślubowania sędziów Trybunału powinna mieć charakter ceremonialny, a Prezydent nie powinien przypisywać sobie uprawnienia do kontrolowania wyboru dokonanego przez Sejm.
Co istotne, Komisja dopuściła możliwość złożenia ślubowania w formie zastępczej, jeśli Prezydent nie zapewnia możliwości dokonania tej czynności. Wymaga to jednak zachowania odpowiednich formalności i przekazania Prezydentowi treści ślubowania.
W opinii Komisji nie można dopuścić do sytuacji, w której odmowa lub nieuzasadniona zwłoka głowy państwa powoduje bezterminowe zablokowanie objęcia urzędu.
Czy oznacza to, że Komisja Wenecka wydała wyrok w polskim sporze?
Nie.
Komisja Wenecka jest organem doradczym Rady Europy. Jej opinie nie są wyrokami polskiego sądu ani wiążącymi orzeczeniami w konkretnej sprawie. Mają jednak istotne znaczenie eksperckie i międzynarodowe, szczególnie w ocenie standardów demokratycznego państwa prawa.
Nie można więc przedstawiać jej stanowiska jako prawomocnego rozstrzygnięcia wszystkich wątpliwości, ale równie nieuczciwe byłoby jego przemilczenie.
7. 30 października 2026 roku – kryzys wchodzi do samego Trybunału
Najnowsze wydarzenia pokazują, jak głęboki jest obecny konflikt.
30 października sędzia Anna Korwin-Piotrowska wydała zarządzenia dotyczące miesięcznej przerwy w czynnościach służbowych prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Następnie uznała, że przejmuje kierowanie pracami Trybunału.
Uzasadnieniem miały być między innymi zarzuty dotyczące niedopuszczania części wybranych sędziów do orzekania, problemów z organizacją pracy instytucji oraz niewykonywania obowiązków wynikających z europejskich standardów ochrony prawnej.
Kierownictwo reprezentowane przez Bogdana Święczkowskiego odrzuciło te działania jako pozbawione podstawy prawnej.
Prezydent Karol Nawrocki również zakwestionował ich legalność, określając wydarzenia jako próbę przejęcia Trybunału.
W rezultacie pojawiła się sytuacja wyjątkowo trudna z punktu widzenia państwa prawa: dwie grupy osób przedstawiają się jako uprawnione do kierowania tą samą instytucją, a ich stanowiska są wzajemnie sprzeczne.
Na 31 października 2026 roku nie ma sądowego rozstrzygnięcia, które ostatecznie rozwiązywałoby ten spór o kierownictwo Trybunału.
I tu pojawia się problem, którego nie da się rozwiązać konferencją prasową, oświadczeniem polityka ani wpisem w mediach społecznościowych.
W państwie prawa o legalności działania instytucji powinny rozstrzygać właściwe procedury i niezależne organy, a nie to, kto ma silniejszy mandat polityczny albo więcej osób po swojej stronie.
8. Kto ma rację? Analiza najważniejszych argumentów
Spróbujmy uporządkować najważniejsze zagadnienia.
A. Kto wybiera sędziów Trybunału?
Konstytucja w art. 194 ust. 1 nie pozostawia wątpliwości: sędziów Trybunału wybiera Sejm.
To kompetencja parlamentu.
Prezydent nie wybiera sędziów TK i nie może zastępować Sejmu w tej procedurze.
Może jednak uczestniczyć w procedurze ślubowania, której szczegóły określa ustawa.
Ocena: konstytucyjna kompetencja Sejmu do wyboru sędziów jest jednoznaczna. Spór dotyczy tego, czy i w jakim zakresie Prezydent może kontrolować prawidłowość wyboru na etapie ślubowania. Opinia Komisji Weneckiej zdecydowanie przemawia przeciwko przyznaniu mu takiego uprawnienia.
B. Czy Prezydent może odmówić przyjęcia ślubowania?
To jeden z najtrudniejszych problemów obecnego konfliktu.
Argument Prezydenta opiera się na konieczności przestrzegania ustawowej formy ślubowania i wątpliwościach co do prawidłowości procedury wyborczej.
Argument Sejmu opiera się na tym, że Prezydent nie otrzymał kompetencji do blokowania wyboru sędziów, a ślubowanie nie może stać się dodatkowym etapem politycznej selekcji.
Ważna jest również opinia Komisji Weneckiej z października 2026 roku, która uznała rolę Prezydenta w tej procedurze za ceremonialną i dopuściła rozwiązanie zastępcze.
Ocena: stanowisko ograniczające Prezydentowi możliwość blokowania objęcia stanowisk ma mocne oparcie w konstytucyjnej konstrukcji wyboru sędziów przez Sejm i w opinii Komisji Weneckiej. Nie oznacza to jednak, że wszystkie kwestie związane z formą ślubowania i konkretną procedurą wyboru zostały już ostatecznie rozstrzygnięte przez polski sąd.
C. Czy Sejm może sam zorganizować ślubowanie?
Tu również istnieją dwa stanowiska.
Przeciwnicy takiego rozwiązania wskazują, że ustawa mówi o ślubowaniu wobec Prezydenta, a nie wobec Marszałka Sejmu czy notariusza.
Zwolennicy wskazują, że Prezydent nie może poprzez odmowę działania pozbawić skuteczności decyzji konstytucyjnego organu, jakim jest Sejm.
Opinia Komisji Weneckiej dopuszcza formę zastępczą, jeśli Prezydent nie zapewnia możliwości złożenia ślubowania, ale wymaga zachowania odpowiednich gwarancji proceduralnych.
Ocena: argument o niedopuszczalności blokowania konstytucyjnego wyboru przez bezterminową odmowę Prezydenta jest poważny. Jednocześnie nie można pomijać ustawowego wymogu złożenia ślubowania wobec głowy państwa. Rozwiązanie zastępcze wymaga oceny w świetle konkretnych okoliczności i standardów wskazanych przez Komisję Wenecką.
D. Czy można nie publikować orzeczeń Trybunału?
Konstytucja w art. 190 przewiduje powszechnie obowiązującą moc orzeczeń TK i nakazuje ich niezwłoczne ogłaszanie.
Nie oznacza to, że nie istnieje problem orzeczeń wydanych przez składy, których prawidłowość jest kwestionowana.
Jednak władza wykonawcza nie może po prostu uznać, że nie będzie wykonywać niewygodnych orzeczeń.
Takie podejście prowadziłoby do sytuacji, w której rząd staje się sędzią we własnej sprawie.
Ocena: publikacja orzeczeń jest konstytucyjnym obowiązkiem. Wątpliwości dotyczące prawidłowości składu orzekającego powinny być rozwiązywane w przewidzianych prawem procedurach, a nie przez dowolne decyzje polityczne.
E. Czy można naprawiać Trybunał przez ignorowanie jego dotychczasowego kierownictwa?
To pytanie dotyczy obecnego rządu i parlamentu.
Nawet jeśli istnieją mocne argumenty za koniecznością przywrócenia prawidłowego składu TK, nie oznacza to, że każda metoda osiągnięcia tego celu jest dopuszczalna.
Działania naprawcze powinny mieć wyraźną podstawę prawną, być proporcjonalne i podlegać kontroli.
Nie można uznać, że cel – nawet słuszny – automatycznie uświęca wszystkie środki.
Ocena: przywracanie praworządności nie może odbywać się poza prawem. Dotyczy to zarówno obecnej większości parlamentarnej, jak i Prezydenta oraz osób kierujących Trybunałem.
9. Co na tym wszystkim traci zwykły obywatel?
Można zapytać: czy przeciętny mieszkaniec Zwolenia rzeczywiście odczuje skutki sporu o skład Trybunału?
Nie musi ich odczuwać bezpośrednio następnego dnia. Ale konsekwencje mogą być bardzo poważne.
Po pierwsze, osłabia się pewność prawa.
Obywatel powinien wiedzieć, że przepisy obowiązują w określonym kształcie, a ich zgodność z Konstytucją może zostać oceniona przez niezależny organ.
Po drugie, pojawia się problem zaufania do instytucji państwa.
Jeżeli jedni przedstawiciele władzy mówią, że określony wyrok obowiązuje, a inni twierdzą, że nie należy go uznawać, obywatel zostaje postawiony w trudnej sytuacji.
Po trzecie, spór może wpływać na sprawy gospodarcze, podatkowe, administracyjne i społeczne.
Trybunał rozstrzyga bowiem także kwestie dotyczące praw i obowiązków obywateli, zasad funkcjonowania administracji, świadczeń publicznych czy zgodności przepisów podatkowych z Konstytucją.
Po czwarte, kryzys praworządności osłabia pozycję państwa na arenie międzynarodowej.
Państwo, w którym nie ma powszechnie uznawanych zasad funkcjonowania najważniejszych instytucji, staje się mniej przewidywalnym partnerem dla obywateli, przedsiębiorców i innych państw.
Wreszcie jest jeszcze jedna konsekwencja: politycy otrzymują niebezpieczny precedens.
Jeśli dzisiaj jedna większość może uznać, że niewygodne orzeczenia nie mają znaczenia, jutro następna może zastosować tę samą metodę przeciwko jej własnym decyzjom.
To mechanizm, który nie służy żadnej demokratycznej wspólnocie.
10. Czy obie strony ponoszą odpowiedzialność? Tak, ale nie w takim samym zakresie
Warto w tym miejscu postawić sprawę jasno.
W 2015 roku koalicja PO-PSL dopuściła się naruszenia Konstytucji przy wyborze dwóch sędziów przed końcem kadencji ich poprzedników.
Późniejsze działania PiS doprowadziły jednak do obsadzenia trzech stanowisk, które zostały już prawidłowo obsadzone, a następnie do zmian i praktyk poważnie podważających niezależność Trybunału.
W kolejnych latach problem nie został rozwiązany, a działania polityczne doprowadziły do pogłębienia kryzysu.
Obecna większość parlamentarna ma prawo i obowiązek podejmować działania zmierzające do przywrócenia prawidłowego funkcjonowania instytucji państwa.
Nie ma jednak prawa traktować własnej interpretacji prawa jako automatycznie obowiązującej tylko dlatego, że posiada większość parlamentarną.
Prezydent ma obowiązek działać w granicach swoich konstytucyjnych i ustawowych kompetencji. Nie powinien rozszerzać ich tylko dlatego, że nie zgadza się z wyborem dokonanym przez parlament.
A kierownictwo Trybunału powinno przede wszystkim dbać o niezależność instytucji, a nie stawać się stroną politycznego konfliktu.
Nie ma więc podstaw, aby całą odpowiedzialność za dzisiejszy kryzys przypisywać jednemu środowisku politycznemu. Nie ma też podstaw, by twierdzić, że wszystkie naruszenia i wątpliwości prawne miały taki sam ciężar.
11. Jak można zakończyć ten konflikt?
Wyjście z kryzysu nie będzie łatwe, ponieważ spór dotyczy nie tylko przepisów, ale również wzajemnego zaufania do instytucji państwa.
Można jednak wskazać kilka koniecznych kroków.
Po pierwsze – przestrzeganie konstytucyjnego podziału kompetencji.
Sejm powinien wybierać sędziów zgodnie z Konstytucją i ustawami. Prezydent powinien wykonywać swoje obowiązki w granicach przyznanych mu uprawnień.
Po drugie – jasne i powszechnie akceptowalne procedury.
Należy doprowadzić do rozwiązania problemów dotyczących ślubowania, statusu sędziów oraz zasad dopuszczania ich do orzekania. Rozwiązanie powinno być zgodne z Konstytucją, ustawami i europejskimi standardami niezależności sądownictwa.
Po trzecie – respektowanie orzeczeń sądowych.
Nie można wybierać sobie tych wyroków, które są politycznie wygodne. Państwo prawa nie działa na zasadzie abonamentu, w którym każdy płaci tylko za te orzeczenia, które mu odpowiadają.
Po czwarte – ograniczenie politycznego wpływu na sądownictwo.
Sędziowie powinni być wybierani według przejrzystych zasad, a ich niezależność musi być chroniona również wtedy, gdy orzekają w sprawach niewygodnych dla rządzących.
Po piąte – odpowiedzialność za wcześniejsze naruszenia.
Odbudowa zaufania wymaga rzetelnego ustalenia, jakie działania były niezgodne z prawem i kto ponosi za nie odpowiedzialność. Nie może to jednak przybrać formy politycznej zemsty.
Zakończenie. Konstytucja nie jest nagrodą dla zwycięzców wyborów
Spór o Trybunał Konstytucyjny to znacznie więcej niż kolejna awantura polityczna w Warszawie.
To pytanie o fundamenty państwa: czy prawo stoi ponad polityką, czy też politycy mogą zmieniać znaczenie prawa w zależności od tego, kto akurat sprawuje władzę.
W demokracji większość parlamentarna ma prawo rządzić, uchwalać ustawy i realizować swój program. Nie ma jednak prawa robić wszystkiego, co uzna za stosowne.
Podobnie Prezydent ma istotne kompetencje ustrojowe, ale nie jest właścicielem państwa i nie może dowolnie rozszerzać zakresu swoich uprawnień.
Trybunał Konstytucyjny powinien zaś być niezależnym strażnikiem Konstytucji, a nie instytucją, której autorytet zależy od tego, czy aktualnie wydaje orzeczenia zgodne z oczekiwaniami rządzących.
Można zrozumieć zmęczenie obywateli niekończącym się sporem politycznym. Można też z przymrużeniem oka zauważyć, że polscy politycy potrafią zamienić nawet ślubowanie w wieloletni problem konstytucyjny.
Ale sprawa nie jest zabawna.
Bo kiedy instytucje państwa nie potrafią uzgodnić, kto ma prawo w nich pracować, kto nimi kieruje i które orzeczenia należy respektować, cierpi na tym nie partia polityczna, lecz całe państwo.
A państwo to nie jest Sejm, Pałac Prezydencki ani budynek Trybunału przy alei Szucha.
Państwo to również obywatel, który płaci podatki, prowadzi firmę, wychowuje dzieci, załatwia sprawy w urzędzie i oczekuje, że prawo będzie dla wszystkich takie samo.
Dlatego najważniejszy wniosek z całego konfliktu powinien być prosty:
Nie chodzi o to, żeby Trybunał był po stronie obecnej władzy albo poprzedniej władzy. Chodzi o to, żeby był po stronie Konstytucji. I żeby żadna władza nie mogła go sobie podporządkować.
Bo demokracja nie polega na tym, że zwycięzca wyborów dostaje wszystko. Polega na tym, że nawet zwycięzca musi przestrzegać zasad.
Materiały i podstawa analizy
Artykuł oparto na analizie przepisów Konstytucji RP, dokumentów parlamentarnych, orzecznictwa sądów polskich i europejskich oraz opinii instytucji eksperckich.
Najważniejsze dokumenty:
- Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej – w szczególności art. 2, 7, 10, 188–196.
- Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 3 grudnia 2015 r., sygn. K 34/15.
- Europejski Trybunał Praw Człowieka – Xero Flor w Polsce sp. z o.o. przeciwko Polsce, skarga nr 4907/18, wyrok z 7 maja 2021 r.
- Trybunał Sprawiedliwości UE – Komisja przeciwko Polsce, C-448/23, wyrok z 18 grudnia 2025 r.
- Komisja Wenecka – opinia CDL-AD(2026)031 dotycząca uprawnień Prezydenta w procedurze ślubowania sędziów TK, przyjęta w październiku 2026 r.
- Europejski Trybunał Praw Człowieka – Dziurda i inni przeciwko Polsce, środek tymczasowy z 6 maja 2026 r.
- Dokumenty Sejmu RP dotyczące wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego w marcu i kwietniu 2026 r.
Tekst przedstawia stan wiedzy na 31 października 2026 r.
Analiza jak najbardziej OK, ale moim zdaniem zdecydowanie za mało uwagi zwrócono na te ostatnie wydarzenia w TK, co chyba najbardziej wszystkich interesuje… podstawowym problemem jest brak wyraźnej podstawy prawnej do odsunięcia prezesa TK! W tym celu A. Korwin Piotrowska powołała się na art. 19 ustawy o statusie sędziów TK oraz art. 130 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych.
Art. 130 pozwala w określonych sytuacjach natychmiast odsunąć sędziego od wykonywania obowiązków, np. gdy jego zachowanie godzi w powagę sądu lub istotne interesy służby – przepis ten dotyczy jednak sędziów sądów powszechnych, czyli sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych, a nie sędziów TK. Konstytucja wyraźnie rozróżnia zresztą sądy i trybunały jako odrębne elementy władzy sądowniczej (dzieli wladzę sadowniczą na sądy i trybunały). TK nie jest sądem powszechnym, dlatego nie można przenosić na niego przepisów regulujących funkcjonowanie tych sądów.
Można próbować uzasadniać zastosowanie art. 130 poprzez kolejne odesłania ustawowe – art. 19 ustawy o statusie sędziów TK stanowi, że w sprawach nieuregulowanych w tej ustawie do praw i obowiązków sędziów TK stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące praw i obowiązków sędziów SN. Z kolei art. 10 ustawy o SN odsyła w zakresie nieuregulowanym do przepisów Prawa o ustroju sądów powszechnych. Powstaje więc łańcuch odesłań: od ustawy o statusie sędziów TK, przez ustawę o SN, aż do ustawy o ustroju sądów powszechnych.
Taka konstrukcja nie może być jednak zastosowana – po pierwsze art. 19 dotyczy spraw nieuregulowanych, tymczasem odpowiedzialność dyscyplinarna sędziów TK została uregulowana odrębnie. Nie ma więc podstawy, aby sięgać po dodatkowe przepisy dotyczące odsuwania sędziów od obowiązków. Po drugie art. 19 odsyła do przepisów dotyczących praw i obowiązków sędziów SN, a nie automatycznie do wszystkich regulacji, które mogą być stosowane wobec sędziów SN na podstawie dalszych odesłań. Co najważniejsze, takie odesłania nie powinny służyć do tworzenia nowych kompetencji organów władzy wykonawczej wobec TK! Art. 130 nie reguluje bowiem zwykłych praw i obowiązków sędziego, lecz szczególną procedurę jego natychmiastowego odsunięcia od wykonywania obowiązków. Jest też i kolejny problem – nawet gdyby przyjąć, że art. 130 można zastosować do sędziów TK, jego paragraf 2 wyraźnie stanowi, że jeżeli odsuwany sędzia pełni funkcję prezesa sądu, zarządzenie przerwy w czynnościach służbowych należy do Ministra Sprawiedliwości. Nie do innego sędziego. Oznaczałoby to, że przy zastosowaniu tego przepisu wobec prezesa sądu kompetencję do wydania zarządzenia miałby MS W. Żurek. W tej sytuacji zarządzenie wydała natomiast sędzia Korwin-Piotrowska. A. Korwin Piotrowska powołuje się więc na ten przepis, chce go zastosować (ona twierdzi, że może!) a i tak nie jakby nie rozumie, że nawet gdyby mogła wykorzystać ten przepis to tam jest mowa o ewentualnej kompetencji MS w sprawie odwołania a nie innego sędziego! Nie można jednak uznać, że tę kompetencję MS (dotyczącą sądów powszechnych) można po prostu wykorzystać w odniesieniu do TK. Minister sprawuje nadzór nad sądami powszechnymi, ale nie nad TK! Dopuszczenie takiej możliwości oznaczałoby rozszerzenie uprawnień władzy wykonawczej na konstytucyjny organ władzy sądowniczej, który powinien pozostawać od niej niezależny. Sądy powszechne owszem podlegają pod MS, ale TK nie podlega w żaden sposób pod ten organ ze względu na szczególną rolę w polskim porządku ustrojowym. Dodatkowo wg art. 195 Konstytucji, sędziowie TK w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają wyłącznie Konstytucji. Nie oznacza to oczywiście, że nie podlegają ustawowej odpowiedzialności dyscyplinarnej, ale ich status ustrojowy i gwarancje niezawisłości mają szczególny charakter. Nie można więc wykorzystywać przepisów dotyczących sądów powszechnych do tworzenia mechanizmu, który umożliwiałby władzy wykonawczej ingerowanie w funkcjonowanie TK…