Rosyjski dron rozbił się w Polsce. Incydent w Osinach pod lupą służb.
W nocy z 19 na 20 sierpnia w miejscowości Osiny (powiat łukowski, woj. lubelskie) doszło do eksplozji niezidentyfikowanego obiektu. Huk i fala uderzeniowa były tak silne, że w kilku pobliskich domach wypadły szyby. Na polu kukurydzy odnaleziono nadpalone fragmenty metalu i plastiku.
Na miejsce skierowano policję, wojsko oraz prokuraturę. Teren został zabezpieczony i dokładnie zbadany, m.in. z wykorzystaniem technologii skanowania 3D.
Wstępne ustalenia śledczych
Prokuratura Okręgowa w Lublinie potwierdziła, że obiekt najprawdopodobniej był wojskowym dronem wyposażonym w materiały wybuchowe. Wykluczono, aby miał charakter cywilny lub służył do przemytu.
Eksperci wskazali także na ślady eksplozji – w ziemi powstało epicentrum o średnicy 5–6 metrów i głębokości około 50 cm. Na szczątkach urządzenia ujawniono napisy w języku koreańskim.
Śledztwo prowadzone jest w kierunku sprowadzenia powszechnego niebezpieczeństwa (art. 163 Kodeksu karnego).
Komunikaty wojska i polityczne reakcje
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że nie odnotowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Wskazano jednocześnie, że odnaleziony element mógł być częścią starego silnika ze śmigłem.
Inne ustalenia, przekazywane przez media i dyplomatów, sugerowały, że mógł to być rosyjski dron typu Shahed-136 lub Shahed-131, używany w atakach na Ukrainę. Według generała Dariusza Malinowskiego, maszyna mogła być tzw. dronem wabikiem, pozbawionym głowicy bojowej, z mechanizmem autodestrukcji. Została wyposażona w chiński silnik i mogła lecieć bardzo nisko, by ominąć systemy radarowe.
Stanowisko rządu
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz jednoznacznie stwierdził, że był to rosyjski dron, nazywając incydent „prowokacją Federacji Rosyjskiej”. Podkreślił, że zdarzenie ma miejsce w szczególnym momencie – gdy trwają dyskusje o zakończeniu wojny na Ukrainie.
Szef MON zaznaczył, że służby państwowe – w tym policja, ABW, SKW oraz Żandarmeria Wojskowa – współpracują w sprawie, a sojusznicy Polski są na bieżąco informowani. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zapowiedział podjęcie odpowiednich kroków dyplomatycznych.
Niewyjaśnione okoliczności
Śledczy i eksperci wojskowi podkreślają, że incydent w Osinach jest nietypowy – do Polski miał przedostać się pojedynczy dron bez wcześniejszego wykrycia. Rozważane są różne scenariusze, m.in. przelot zza granicy białoruskiej lub ukraińskiej, awaria urządzenia albo celowy sabotaż.
Ostateczne wnioski będą możliwe dopiero po zakończeniu badań specjalistycznych.
Źródło: Miejski Reporter; Interia; Gazeta Prawna; Radio Zet.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis